jak podaje
Młodzież rosyjska dziewiątego dziesięciolecia ubiegłego wieku szeroko i „gruntownie" dyskutowała, czy „przestępstwo" Raskolnikowa istotnie zasługiwało na „karę", czy dobrowolne poddanie się przezeń „karze" nie było raczej brakiem tylko charakteru. To łączenie nieustanne sprzeczności krańcowych, nie dających się pogodzić w umyśle normalnego Europejczyka, cechuje w równej mierze, jak Dostojewskiego, wszystkich w ogóle autorów rosyjskich końca XIX i początku XX stulecia... Rewolucja. Studium społeczno-psychologiczne, Warszawa 1921, s. 11-12. • Kornel Makuszyński Męka Raskolnikowa, kiedy się jak na torturach wije wobec sędziego śledczego, jest naprawdę torturą. Czuje się, bez przesady, że śmiertelna ironia tych dwóch ludzi krwią ocieka; że kara za zbrodnię jest straszną, że bankructwo idei Raskolnikowa jest czymś równym śmierci albo bardziej od śmierci bolesnym. Dusze z papieru, t. II, Lwów 1991, s. 132. • Jan Lechoń Myślałem dziś sobie, że jednak Dostojewski przyniósł światu coś nowego, bo inaczej tak by ludźmi nie wstrząsnął, nie zrobił takiego przewrotu w literaturze. To nowe — to była solidarność z przestępcą, to było utożsamienie się z Mitią Karamazowem i Raskolnikowem. Przedtem to byli „oni", od Dostojewskiego