Zafascynowany reformami

Osadzony w Twierdzy Pietropawłowskiej Dostojewski po wielomiesięcznym śledztwie został — w grupie 21 osób — skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Reskrypt Mikołaja I o złagodzeniu wyroków odczytano skazańcom dopiero na miejscu kaźni, gdy pierwszą trójkę spośród nich przywiązano już do słupów (Dostojewski był w drugiej trójce). Ostatecznie skazano pisarza na 4 lata katorgi, a potem wcielenie do wojska w stopniu szeregowca. Katorgę odbywał Dostojewski w Omsku, służbę zaś w Semi-pałatyńsku. W roku 1857 poślubił z wielkiej miłości Marię Isajewą, był to jednak związek wyjątkowo nieudany (pewne cechy Marii odziedziczyła Katarzyna, żona Marmieładowa w Zbrodni i karze). W 1859 roku, już za panowania Aleksandra II, Dostojewski uzyskał zwolnienie z wojska i z końcem roku — po 10 latach — powrócił do stołecznego Sankt-Petersburga. 8 Swoje doświadczenia i przemyślenia z czasów katorgi zawarł we Wspomnieniach z domu umarłych (1861-1862). Jest tam wiele znakomitych, zaiste dantejskich scen. Nas wszakże interesują tu szczególnie dwa spostrzeżenia pisarza. Otóż na podstawie obserwacji społeczności katorżniczej doszedł on do wniosku, że psychika człowieka nie poddaje się racjonalnej analizie, a zatem nie jest również możliwa jakakolwiek terapia. To po pierwsze. Po wtóre zaś, przewija się tu myśl o duchowym prymacie ludu i pokorze jako wyjątkowej właściwości narodu rosyjskiego. Myśl ta legła u podstaw mesjanizmu narodowego pisarza. Zafascynowany reformami cara Aleksandra II — jak wielu wówczas w Rosji — w oparciu o neosłowianofilską historiozofię i własną, oryginalną, żeby nie powiedzieć kuriozalną, historiografię Dostojewski sformułował wizjonerski program dla Rosji, zwany poczwiennictwem (od roś. poczwa — gleba, tu zaś przenośnie — lud). Program ten zakładał rychłe moralne odrodzenie się Rosji na gruncie prawosławia, a pod jej braterskim przewodem całej Słowiańszczyzny, w perspektywie zaś „ludzkości europejskiej". Z czasem też nastąpiło zbliżenie pisarza, zapatrzonego w swą utopijną wizję, z wojowniczym panslawizmem